Artykuły
parafiazabnica.pl
- W ostatnich sekundach swojego życia wołali z tej szubienicy: "Do zobaczenia w niebie, rodacy!". A Fryderyk Gaweł zawołał: "Niech żyje Pol..." ale już nie powiedział całego słowa, bo stryczek zadzierzgnął się... - wspominał dziś ks. Jan Krawiec w Żabnicy.
Mieszkańcy Żabnicy i innych miejscowości gminy Węgierska Górka, wraz z licznymi gośćmi spotkali się dziś pod pomnikiem partyzantów, straconych dokładnie w tym miejscu przed 75. laty, 3 września 1943 r. przez Niemców. Wśród powieszonych wówczas było jedenastu partyzantów z Żabnicy i okolicznych miejscowości: 48-letni Rudolf Dobosz, 31-letni Ferdynand Dziedzic, 39-letni Józef Fijak, 39-letni Fryderyk Gaweł, 33-letni Franciszek Chowaniec, 53-letni Jan Kania, 17-letni Stanisław Konior, 37-letni Franciszek Szumlas, 28-letni Jan Waligóra, 18-letni Ludwik Zeman, 52-letni Jan Żabnicki.
Uczestnicy dzisiejszych uroczystości modlili się za nich w czasie Mszy św. i oddali im cześć podczas Apelu Poległych.
W roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, obchody stały się także okazją do wyrażenia pamięci o bohaterach jeszcze dwóch dramatycznych wydarzeń wrześniowych: 79. rocznicy bohaterskiej obrony Węgierskiej Górki i 72. rocznicy zamordowania żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. 2 września 1939 r. o godzinie 14.00 licząca 70 żołnierzy kompania forteczna kpt. Tadeusza Semika (z 1 Brygady Górskiej) została zaatakowana przez przeważające siły nieprzyjaciela. Polscy żołnierze wyposażeni w dwa działa kalibru 75 mm, trzy działka przeciwpancerne, 10 cekaemów i 3 erkaemy, w oparciu o cztery schrony bojowe, byli w stanie wstrzymać marsz niemieckiej 7 Dywizji Piechoty na 20 godzin. Obrona ufortyfikowanej pozycji pod Węgierską Górką przyczyniła się do wycofania Grupy Operacyjnej "Bielsko" z pozycji zagrożonej okrążeniem, co z kolei umożliwiło Armii "Kraków" gen. Antoniego Szyllinga zachowanie większości sił do dalszej walki z Niemcami, zakończonej dopiero 20 września 1939 r. w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim. Trzecia dramatyczna rocznica wrześniowa wiąże się z żołnierzami Narodowych Sił Zbrojnych z oddziału Henryka Flamego "Bartka", którzy zostali zamordowani przez komunistów we wrześniu 1946 r. Oddział kapitana Flamego był największą grupą zbrojną podziemia antykomunistycznego na Górnym Śląsku i w Beskidach. Liczył około 400 uzbrojonych żołnierzy. Zbrodnia była szczegółowo zaplanowana przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Decyzję o niej podjął osobiście wiceminister MBP Roman Romkowski. Plan nosił kryptonim "Lawina". Według ustaleń historyków IPN część członków zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych z terenu Podbeskidzia pod dowództwem Henryka Flamego zostało rozstrzelanych przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a kolejni wysadzeni w powietrze w zaminowanym baraku, jaki znajdował się na terenie dawnego lotniska w Starym Grodkowie. W taki sam sposób zginęło też kilkudziesięciu żołnierzy w rejonie miejscowości Barut.
O tych rocznicach mieszkańcy gminy Węgierska Górka pamiętają od lat. Dziś mówił o nich - a zwłaszcza o tragicznej śmierci jedenastu żabnickich partyzantów - ks. dr Jan Krawiec, naoczny uczestnik wstrząsających wydarzeń z 3 września 1943 roku.